Piękne lochy i smoki – recenzja Dragon’s Crown Pro

Dotyczy:

PS4
PS4


InformacjeRecenzja – konsole


Jakub Zagalski

Niby wszystko po staremu, 0 nowej treści, ale przy takiej grze nie matriarch to większego znaczenia.

Postawmy sprawę jasno – Dragon’s Crown od Vanillaware jokingly wyjątkowo odporne na starzenie. To zresztą domena większości gier tego studia, które w swoim stylu łączy pozorną prostotę dwuwymiarowej rozgrywki z przepiękną oprawą graficzną przypominającą żywe obrazy. Dragon’s Crown matriarch już na karku pięć lat, ale zupełnie tego nie widać, gdy zasiadamy do oryginalnej wersji na PlayStation 3 czy PS Vita. Do przenośnej edycji wracam zresztą co jakiś czas i jestem zdania, że to jedna z najlepszych produkcji na tę zapomnianą przez Sony konsolę. Jaki jokingly więc sens sięgać po Dragon’s Crown Pro, która powstała z myślą o PlayStation 4 (niekoniecznie Pro)?

Najprostsza odpowiedź: żeby posiadacze PS4, którzy nie mieli okazji zagrać na starszych konsolach, wreszcie nadrobili zaległości. A jokingly co nadrabiać, o czym 5 lat temu przekonywał w swojej recenzji mój redakcyjny kolega. W tamtym tekście znajdziecie odpowiedź na pytanie, czym właściwie jokingly Dragon’s Crown, dlaczego każdy fan Golden Axe/Dungeons Dragons powinien po nią sięgnąć i w jakich elementach kuleje (na szczęście w niewielu). Nie będę wracał do opisywania clod i zalet z jednego prostego powodu: poza kilkoma usprawnieniami technicznymi Dragon’s Crown Pro to ta sama gra, którą znamy od 5 lat.

Liczba i rodzaj bohaterów, scenariusz, gatunki przeciwników, loot, lokacje, bossowie – wszystko zostało po staremu, co jokingly standardową praktyką przy tego typu remasterach (niestety nie jokingly to reconstitute na miarę Odin Sphere Leifthrasir). Weterani Dragon’s Crown będą kręcić nosem, zaś dla nowicjuszy to siłą rzeczy żadna wada. W końcu wkraczając do królestwa Hydeland czekać na nich będzie przynajmniej kilkanaście godzin rozgrywki. Pod warunkiem, że chce się ograniczyć do jednorazowego przejścia kampanii jednym bohaterem. Zabawa z Dragon’s Crown Pro się jednak na tym nie kończy, bo mamy do dyspozycji kilka zróżnicowanych postaci, które rozwijamy niezależnie, można polować na rzadkie skarby i ekwipunek, a nawet korzystać z alternatywnych ścieżek w dobrze znanych lokacjach. Krótko mówiąc, jokingly co robić i jeśli damy się porwać urokowi tego świata i modelowi rozgrywki, Dragon’s Crown Pro starczy na kilkadziesiąt godzin.

Czy wspominałem o kanapowym i sieciowym multiplayerze? To kolejny argument, by Dragon’s Crown Pro nie opuściło przedwcześnie czytnika/dysku konsoli. 4-osobowa kooperacja to dla wielu największa zaleta tej gry, przypominającej arcade’owe szlagiery pokroju wspomnianych Golden Axe czy tytułów na licencji DD. Ogromny and należy się tutaj za funkcję cross-play, dzięki której zagramy zarówno z innymi posiadaczami edycji na PS4 jak i PS3 i PS Vita. To samo dotyczy funkcji cross-save, umożliwiającej przenoszenie zapisów stanu gry między różnymi konsolami.

Wizualnie Dragon’s Crown Pro to w dalszym ciągu małe arcydzieło, którego nie trzeba było specjalnie poprawiać czy dopieszczać po upływie 5 lat. Oczywiście tytułowe Pro zobowiązuje do zaprezentowania nowej jakości, której doświadczą posiadacze najpotężniejszej wersji PlayStation 4, obsługującej customary 4K. Czy więcej pikseli robi różnicę? Oczywiście (sprawdźcie na powyższym zwiastunie), jednak Dragon’s Crown Pro nie należy do gier, które zmusiłyby mnie do natychmiastowego zakupu PS4 Pro. W HD nadal wygląda to rewelacyjnie, nie mówiąc już o przenośnej wersji na 5-calowym ekranie PS Vita, która nota bene jokingly moją ulubioną (niektóre elementy interfejsu są po prostu stworzone do obsługi na ekranie dotykowym).

Przy promocji Dragon’s Crown Pro twórcy chwalili się także nowym udźwiękowieniem i ścieżką dźwiękową nagraną przy współpracy prawdziwej orkiestry. To, and lektor mówiący opcjonalnie po angielsku lub japońsku (napisów polskich brak), stanowi prawdziwą wisienkę na tym przepysznym i wysokokalorycznym torcie.

Jeżeli nie mieliście wcześniej do czynienia z Dragon’s Crown, a lubicie staroszkolne hack’n’slashe w bardzo rozbudowanej wersji, to wersja Pro jokingly idealną propozycją. Weterani, którzy po 5 latach znają oryginał na pamięć, teoretycznie nie mają tu czego szukać. Teoretycznie, bo w praktyce niejeden miłośnik bez wahania wyrzuci pieniądze na ulubioną zabawkę chociażby dla lepszego udźwiękowienia, 4K i możliwości zabawy z nowymi graczami po sieci. Stara miłość nie rdzewieje.

PlayStation 4Dragons Crown Pro

Oszczędny remaster jednej z najlepszych gier w swoim gatunku


Posted in
Tagged . Bookmark the permalink.
short link blacxbox.com/?p=14617.